5/27/2014

Pomysłowość złodziei cześć 4

Witam ponownie po krótkiej przerwie.
Co do kolejnych pomysłów naszych klientów ten który opiszę bardzo dla mnie źle się skończył chociaż w ostateczności nie zupełnie przy najmniej zwiedziłam sobie cudowny kraj Grecję.
Proszę nie naśladujcie to nie jest warte tego.
Byłam straszną pracoholiczką nawet w urlopie przychodziłam do pracy, przy prowadzałam nawet syna do pracy pod pretekstem zakupów on grał  na komputerach a ja pracowałam. I właśnie w taki dzień urlopu stojąc z własnymi zakupami przyglądałam się klientowi który stał przede mną i kupował kurtkę skórzaną, zapach nowej skóry jest dość intensywny więc stąd wiedziałam że to skóra, jakie było moje zdziwienie że koszt tej kurtki był około 60 zł przy najmniej tak wyszło na kasie. Zaciekawiło mnie to i zapytałam kasjerkę czemu tak tanio te kurtki sprzedajemy ona stwierdziła że to promocja. Nie dało mi to spokoju wróciłam się na sklep okazało się że te kurtki wcale nie kosztują 60 zł ale dużo, dużo więcej około 2000 tys. Poszłam z tą wiadomością do menadżera on stwierdził że jestem na urlopie i nie pracuje i nie zaciekawiło go to. Ja nie odpuściłam poszłam do kierowniczki działu na którym wisiały kurtki opowiedziałam co i jak. Padło podejrzenie na kasjerkę jednak to nie była jej wina. Z cała tą sprawa poszliśmy z kierowniczką do dyrektora okazało się że straty z takiej sprzedaży były spore bo wiele takich kurtek zostało sprzedanych po zaniżonej cenie. Więc w trybie natychmiast owym zostałam odwołana z urlopu i pracowałam tylko nad tą sprawą. śledziliśmy regał z kurtkami i każdego klienta który brał je do ręki. Mój klient wrócił co wcześniej kupował tą skórę na drugi dzień, i co się okazało klient miał wydrukowany kod kreskowy a wcześniej skopiowany kod z innej kurtki. Cała szajka jak się później okazało wpadła na tej sprzedaży. Zawołana policja nie zabardzo chciała nam pomóc i zwalała winę na sklep. Okazało się że szajką rządzi syn wysoko postawionego policjanta i stąd ta opieszałość i brak pomocy od policji. Jednak z powodu przekroczenia kwoty 250 zł i oszustwie (bo to było oszustwo nie kradzież) przyjechał prokurator.
Moje dane zawsze były ukrywane podczas przesłuchania, teraz było inaczej wszystko wiedziała owa szajka mój adres, dane i inne wiadomości. Zostałam pobita, potem usiłowano porwać mojego syna oraz inne nie miłe przygody, dostałam ochronę policyjną (fajnie brzmi, ale to nic fajnego). Decyzją dyrektora wraz z porozumieniem policji zostałam prze niesiona do monitoringu oraz na czas procesu; urlop przymusowy wraz opuszczeniem kraju z synem. Tak to się zakończyła moja przygoda.

Kolejny market i kolejne przygody. To był specyficzny market pełen elektroniki, sprzętu i to dość drogiego, więc złodziejaszków było pełno.
Śmieszna historyjka - mianowicie to był nasz najmłodszy złodziej miał klika miesięcy chodź to nie on kradł tylko jego pomysłowa mamusia. Mamę zaciekawiła mała mp 3, bardzo chciała ją mieć postanowiła schować maleństwu w pieluszkę owy sprzęt. Ciężko było po zatrzymaniu wykryć gdzie został ukryta mp 3 jednak przy pomocy ludzkiego oka i kamer na sklepie wiedzieliśmy gdzie szukać jakie było nasze zdziwienie jak oprócz mp 3 w pieluszce była kupa maleństwa. Sprzęt odzyskany ale nie nadawał się już do sprzedaży.
Na tym dziś kończę, zapraszam do dalszej lektury, i komentarzy.              

                                       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz